niedziela, 11 maja 2014

Cytryny i Kitkat - ROOM 94

Heyoł, ludziska! ;*
Dawno mnie tu nie było i nic nie dodawałam, ale obiecuję, że postaram się to zmienić! ^.^

Postanowiłam również wprowadzić jedną, podstawową zmianę, otóż...od dzisiaj na blogu nie będę już umieszczała imaginów o One Direction...to znaczy będę, ale nie tylko o nich. ^.^ Imaginy będą z dowolnymi sławami. Możecie Sobie również zamawiać imaginy, z kim chcecie. Wystarczy napisać w komentarzu. ^.^

To by było na tyle, a teraz tak na "nowy, dobry początek" oraz "na rozgrzewkę", wstawię Wam mój artykuł z gazetki szkolnej o podpisywaniu płyt i koncercie ROOM 94!! *.* Oto ON:


W Saturnie przy ulicy Jagiellońskiej już od godziny 11:00 stał tłum dziewczyn. W ciągu 3 godzin powiększył się on ponad cztetokrotnie!

Czy w sklepie była jakaś wielka wyprzedaż? Nic mi o tym nie wiadomo... Wiem za to, że popularny zespół ROOM 94 podpisywał tam płyty! Śmiem również twierdzić, że tłum fanek przyszedł specjalnie dla nich.

Punktualnie o godzinie 14:30, na całym piętrze sklepu, a być może również na parterze rozległy się głośne wrzaski, zespół był już na miejscu. Ochroniaże wpuszczali kolejno po 4 osoby, chłopacy rozmawiali z nimi i dawali swoje autografy.

Oni ze sklepu również nie wyszli z pustymi rękoma! Idole otrzymali od fanek kilkanaście cytryn (bracia Lemon), kitkat'ów (Kit), kieliszki do wódki, a także swoje portrety, które były naprawdę zjawiskowe. Największe wrażenie zrobił na mnie portret Dean'a, który był po prostu idealny! Dziewczyna, która go narysowała ma ogromny talent! Najzabawniejszy "prezent", który chłopacy otrzymali podczas podpisywania płyt to chyba 3 napoje Zbyszko "3 cytryny" (trzej bracia Lemon, tak dla jasności).

Wszystkich dodatkowo rozbawił entuzjazm zespołu, bracia podnieśli butelki, by wszystkim pochwalić się tym podarunkiem. Dodali nawet zdjęcie na swojego oficjalnego Facebook'a i Twitter'a. Muszę się również pochwalić, że załapałam się na fotkę, którą wstawili. Co prawda man na niej troszeczkę rozmazaną twarz (usta tam, gdzie oczy, nos tam gdzie usta, a oczy gdzieś wokoło, bo podskakiwałam xd), ale liczy się sam fakt.

Gdy ja, Ania i Ada podeszłyśmy do chłopaków, nie potrafiłyśmy nic powiedzieć. Słowa ugrzęzły nam w gardle. Stałyśmy twarzą w twarz z naszymi idolami. Co prawda oni siedzieli, ale wiecie o co chodzi. Na żywo byli jeszcze przystojniejsi! Podałyśmy im płyty, by się na nich podpisali. Ania każdemy z braci Lemon dała cytrynkę, a Kieran narysował na swojej buźkę! Kit dostał kitkat'a, na co zareagowal bardzo radośnie i podziękował, a ja przytuliłam go!
Kieran'owi dodatkowo wręczyłam czekoladę milkę z napisem "kiss me", na co zanucił mi "Kiss Me Like You Mean It", jedną z piosenek zespołu! W dodatku moją ulubioną!  Jego niestety nie udało mi się przytulić...za to bardzo zraziłam się do ochroniarzy! Pogadalam też trochę z Kieran'em, tutaj uwaga...po angielsku! Ta dam! Kit'owi tak bardzo spodobała się bluzka, a właściwie sweterek Ady, że aż musiał jej dotknąć! ( miała na niej "mister poły" xdd musnął palcami jej pępek xdd) Najlepsze jest to, że przewidziałam tę sytuację dwa dni wcześniej! Przypadek? Nie sądzę! Pochwalić się muszę również tym, że wszystkie mogłyśmy dotknąć ich włosów...hahaha! Pozwolili nam zepsuć swoje starannie ułożone fryzury, a ja stwierdzam, że Sean i Dean używają chyba troszkę za dużo lakieru do włosów. Później przybiłyśmy im wszystkie "piątki". Tak więc całe podekscytowane, radosne i w euforii odeszłyśmy, by inne fanki również mogły z nimi porozmawiać. Nasze oczy, co chwilę spoglądałyna chłopaków i na płyty, nasze płyty podkreślam, na których znajdowały się autografy. Najlepsze jest to, że to jeszcze nie koniec...

Tego samego dnia, wieczorem zespół ROOM 94 grał koncert w klubie Estrada! Bilety miałyśmy już od grudnia, caĺe trzy miesiące...

Zaraz po opuszczeniu Saturna udałyśmy się do klubu, a dokładniej na ulicę Dworcową 51. Po drodze wstąpiłyśmy tylko do Grycana na lody oraz do Fresh Marketu po butelkę wody. Wspomnę również, że Adzie totalnie brakuje orientacji w terenie, bo po wyjściu ze sklepu zamierzała iść w stronę, z której przyszłyśmy. (Nie wspomniałam już o tym, że wogóle nie wiedziała gdzie jest dworcowa xd) Beze mnie by się dziewczyna zgubiła.

Gdy dotarłyśmy pod podany adres, był tam tylko jakiś meblowy...nie powiem zaskoczyło nas to niesamowicie, ale później zobaczyłyśmy otwartą bramę z przejściem prowadzącym w głąb budynków. Zanim jednak tam poszłyśmy, zauważyłyśmy (a może to oni zauważyli nas) Kingę, Dominikę i Filipa, których spotkałyśmy na podpisywaniu i z którymi się zakumplowałyśmy. Tak więc w piątkę udaliśmy się do tego "tajemniczego" przejścia...

Chyba nie muszę wspominać, że nigdy wcześniej żadne z nas nie było w tym klubie. Przeszliśmy przez bramę, lecz nadal nie widzieliśmy klubu. Tak się akurat złożyło, że w przeciwnym kierunku szła 5 chłopaków,  więc zapytałam jednego z nich, czy nie wiedzą,  gdzie znajduje się klub Estrada. Wtedy chłopak wskazał mi ręką kierunek,  lecz zupełnie niepotrzebnie,  bo zaledwie kilka sekund wcześniej,  chyba jeszcze zanim skończyłam zdanie,  moim oczom ukazał się dość duży napis "ESTRADA". Moją reakcją był oczywiście facepalm. Jeśli uważacie,  że to była straszna wtopa, to jesteście w wielkim błędzie! Podziękowałam temu, jakże miłemu przystojniakowi i całą piątką podeszliśmy bliżej budynku, by z wielką radością stwierdzić, że jesteśmy pierwsi!

Do klubu wpuszczali dopiero od 18:00, mieliśmy jeszcze dobre 1,5 godziny.  Staliśmy więc i rozmawialiśmy.  Po około 15 minutach na drzwiach wywieszono kartkę "Wejście do klubu od strony bulwaru". Staliśmy tam przez chwilę w ciszy i gapiliśmy się, następnie padło pytanie "Gdzie jest bulwar?". Niestety, nikt z nad nie znał odpowiedzi. Podeszłam więc do jakiegoś pana, który kawałek dalej siedział w samochodzie i się zapytałam. Gdy powiedział jak dojść do bulwaru, biegiem ruszyliśmy w podanym kierunku.  Już w połowie drogi zobaczyliśmy, że przed drzwiami klubu stoi jakieś 70 osób. Padło wtedy zdanie "Przegraliśmy życie" oraz "Tę kartkę wywiesili specjalnie dla takich idiotów jak my". (Było nam głupio, bo brunetka, którą poznaliśmy również na podpisywaniu, Magda chyba lub Marta, przejechała ponad 200 km, specjalnie na koncert i nidgy wcześniej nie była w Bydgoszczy, a wiedziała jak wejść do klubu xdd) Później dowiedzieliśmy się, że osoby które zakupiły bilet VIP, wchodzą 30 minut prędzej i to właśnie one będą tuż pod sceną, więc nasza złość ustąpiła.

Dalsza część odbyła się już, na szczęście,  bez żadnych problemów. Równo o 18:00 weszłyśmy do klubu, a o godzinie 19:00 na scenę wyszedł support, zespół Black Radio! Wtedy również dowiedziałam się, że znam wokalistę, bo to właśnie jego pytałam o drogę!

Chłopacy grają po prostu genialnie! Ja chcę więcej takich polskich zespołów! Wykonali 6 świetnych utworów, a wszyscy skakali i tańczyli. Szczerze mówiąc wykończyli mnie...w dobrym tego słowa znaczeniu. Razem z Adą poszłyśmy kupić butelkę wody ( poprzednią musiałyśmy zostawić przed klubem, 3,5 zł za pół litra, zdzierstwo!) oraz płyty Black Radio. Mamy na nich autografy wszystkich członków zespołu! ( plus jeden blondyna, który je sprzedawał, myślałam że on też jest w zespole xdd)

Chwilę później na scenę wszli oni...ROOM 94! Sean-gitara, Dean-perkusja, Kit-bas i Kieran-wokal. Swój występ rozpoczęli genialną piosenką "Tonight". Niestety, były problemy z gitarą Sean'a, której w ogóle nie było słychać. Technicy szybko jednak znaleźli rozwiązanie, a kiedy usłyszeliśmy dźwięki gitary, okrzyki "We want Sean back!" zmieniły się w "Sean is back!". Podczas grania "Superstar" fani unieśli w górę złote gwiazdki. Już przy pierwszych utworach na scenę trafiły cytryny,  kitkaty, baton Daim, dwie butelki niebieskiego OSHEE, a także...majtki! Chłopacy dużo też rozmawiali z widownią, dowiedzieliśmy się m.in., jak bardzo lubią polski bigos i polską wódkę. Mogliśmy również usłyszeć jak ładnie mówią "Bydgoszcz" oraz inne polskie słowa. Stwierdzam, że niektórzy polacy powinni czuć się zawstydzeni, bo Anglicy lepiej mówią po polsku od nich! Wśród wykonanych piosenek były takie utwory jak "One Night", "We Came Here To Dance", "Kiss Me Like You Mean It", "Shine Your Light", "The Morning After" oraz debiutancki singiel zespołu "Ignorance Is Bliss". Na koniec Sean i Kit rzucili na widownię swoje kostki do gitary i basu. Kostkę Kit'a złapał Filip! Jejku, jak ja mu zazdroszczę!

Po koncercie chłopacy wrócili na scenę , tym razem po to, by spotkać się z fanami, rozdać autografy i zrobić zdjęcia.  Tym sposobem zdobyłyśmy, tym razem na kartkach pospisy Kit'a, Dean'a i Kieran'a, a także mamy z nimi zdjęcia. Wtedy też każdy nas przytulił, a od Kieran'a dostałam nawet buziaka w policzek! Tylko Sean gdzieś nam uciekł...

Koncert był niesamowity! Cały czas skakałyśmy, tańczyłyśmy i krzyczałyśmy! Co z tego, że zaczęłam nienawidzić ochroniarzy?! Co z tego, że następnego dnia nie mogłyśmy mówić?! To był najlepszy, najzabawniejszy i najszczęśliwszy dzień w naszym życiu! Poznałyśmy naszych idoli i byłyśmy na naszym pierwszym,  prawdziwym koncercie! Bawiłyśmy się jak nigdy wcześniej, a uśmiech nie schodził z naszych twarzy! Niektórzy mogą stwierdzić, że zachowujemy się jak kretynki, lecz my po prostu wię świetnie bawimy!

Jeśli zespół wróci do nas w przyszłym roku, w co bardzo wierzymy, to z pewnością pojawimy się na koncercie!
Kto wie...może i wy się z nami zabierzecie? Obiecujemy,  że tym razem będziemy wiedziały jak wejść!

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wygląda na to, że na razie to by było na tyle. Nie wspomniałam w tym tekście o 2 bardzo istotnych wydarzeniach z Robbim w roli głównej!!! Wiecie...emocje! ^.^ Może później Wam o nich wspomnę!  Były naprawdę urocze i zabawne! *.*

Z góry przepraszam za wszelkie błędy, gdyż piszę z telefonu! ^.^

Kocham Was!♥
Miłego Czytania!♥


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz